Następnego ranka słońce wdarło się przez wysokie okna rezydencji Alfy, zalewając wypolerowane podłogi złotymi promieniami, które lśniły miękko na ciemnym drewnie gabinetu Dantego.
Weszłam do środka, idąc tuż za nim. To pomieszczenie — jego sanktuarium — zawsze wydawało się bardziej podniosłe niż reszta domu. Może to przez zapach starego papieru, ciężką ciszę między ścianami, a może… przez wagę teg






