Trzy dni…
Trzy całe dni spędzone wśród zakurzonych książek, lśniących run, dziwnych tytułów wypisanych starożytnym atramentem i w cichym towarzystwie Dantego u mojego boku. I wreszcie gotowe.
Stoję przed wysoką szafą, którą dla mnie zamówił — drewno jest gładko wypolerowane, a w powietrzu unosi się słaby zapach sosny. Wewnątrz czeka dziedzictwo Isadory; każda książka wibruje czymś, czego nie potra






