Moja przemiana w samym środku skoku zaskoczyła ich całkowicie.
Myrk lśniła niczym gwiazda zstępująca na ziemię, uderzając w wilki odszczepieńców z siłą fali przypływu.
Jeden z nich trzasnął o drzewo, a kora pękła pod wpływem uderzenia. Inny próbował kłapnąć zębami w mój bok — odwróciłam się i zmiażdżyłam mu gardło łapą.
Potem kolejny.
I jeszcze jeden.
Poruszałam się niczym ucieleśnione światło. Mo






