Dante niósł mnie przez ciche korytarze domu watahy, podczas gdy pokłosie bitwy wciąż odbijało się słabym echem w oddali — zapach palonego drewna, szeptane rozkazy i szelest dłoni niosących pomoc. Ale w jego ramionach czułam, jakby świat zawęził się do czegoś prostszego. Tylko do nas.
Moje ciało bolało w miejscach, o których nawet nie wiedziałam, że zostały zranione. Na skórze miałam smugi krwi, za






