Powrót do perspektywy Elary:
Słaby zapach lawendy lgnął do pościeli. Miękkie poranne światło wpadało przez zwiewne zasłony, malując złote linie na wypolerowanej podłodze. Gdzieś blisko słyszałam śpiew ptaków. Spokojny, wręcz piękny — a jednak całkowicie wyrwany z rytmu burzy, która szalała we mnie.
Moje ciało bolało, jakby zostało rozerwane na kawałki i zszyte na nowo. Mięśnie były obolałe, usta s






