Ledwie skończyłam lunch następnego dnia, gdy to poczułam — drgnienie w powietrzu, jakby wszechświat wstrzymał oddech.
Srebrny widelec w mojej dłoni znieruchomiał tuż nad talerzem.
Aethel, Beta Alessio, Malcor i Dante siedzieli wokół mnie przy długim stole jadalnym; ciepłe południowe słońce wpadało przez wysokie okna posiadłości.
Powietrze, które przed chwilą wypełniała swobodna rozmowa i delikatny






