„Estella”. Odwróciłem się do niej, a złość płonęła tuż pod moimi żebrami. „Wystarczy. Nie mów tak o Hazel. Trzymaj ją z dala od swojego szaleństwa”.
„Nie, to nie wystarczy!” – warknęła. „Jesteś jej winien prawdę. Jesteś mnie winien prawdę. Co wydarzyło się tamtego ranka? Dlaczego moja siostra opuściła tamten dom? Dlaczego sama prowadziła samochód, skoro panicznie bała się autostrad?”
Wpatrywałem s






