Deszcz stał się bezlitosny.
Grube krople uderzały o przednią szybę, jakby to była sprawa osobista. Szyby były już zaparowane od naszych oddechów i gorąca między nami, ale ledwo to zauważałam.
Nie, gdy usta Victora spoczywały na moich, a jego dłonie gubiły się w moich włosach. Nie, gdy wyciągał ku mnie ręce, jakby dzieliła go sekunda od utraty wszelkiej kontroli.
I tak się stało.
Pociągnął mnie na






