Następnego ranka obudziłam się i udawałam, że wciąż śpię. Powód?
Za mną leżał wielki, ciepły miś, obejmując mnie na łyżeczkę, jakby nie miał zamiaru nigdy mnie puścić.
Był już rozbudzony. Poznałam to po tym, jak oddychał. Powoli i miarowo.
A ja nie miałam pojęcia, jak spojrzeć mu w twarz. Nie po tym, o co poprosiłam go zeszłej nocy.
– Wiem, że nie śpisz – szepnął, a jego usta musnęły moje ucho.
Zw






