— Złaź ze mnie! — Rzucałam się dziko na łóżku.
— Nie ma szans, Haze. — Przycisnął mnie mocniej. — Nie teraz, kiedy stanowisz oficjalne zagrożenie dla mojego rodu.
— Zdradziłeś mnie!
— Już ci mówiłem, że cię chroniłem — powiedział, tym razem wolniej. — Bo gdybyś wiedziała, co on miał — co widziałem — nigdy więcej nie spojrzałabyś mi w oczy.
— Co?! — Moje serce zabiło wściekle.
Cóż on mógłby mieć na






