Victor
Zamarzła natychmiast. Jak lód. Ten rodzaj lodu, który trzeszczy, zanim się roztrzaska.
— Haze? — szepnąłem do jej ucha, cicho i celowo. — Zegar tyka.
Jej rzęsy zatrzepotały, wyrywając ją z jakiegokolwiek wspomnienia, które ją opanowało. — Skąd usłyszałeś to nazwisko? Kto ci to powiedział?
Odchyliłem się do tyłu z powolnym wzruszeniem ramion. — Ściany mają uszy... i usta. Czasami mówią.
Jej






