Przestrzeń wokół wciąż wibrowała od resztek gorąca. Korytarz wciąż był ciepły od echa naszych ruchów, jakby samo powietrze wstrzymywało oddech. Tymczasem ja walczyłam o to, by złapać własny.
Moje plecy nadal przylegały do chłodnej ściany, a zimno kąsało moją skórę, która wciąż mrowiła od jego dłoni. Moja sukienka była podwinięta wokół bioder w sposób, który uchodziłby za nieprzyzwoity, gdyby które






