Victor
Trzymałem dłoń na plecach Hazel, gdy wymykaliśmy się z naszej małej schadzki, a jej perfumy pozostawiały delikatny ślad w chłodnym, nocnym powietrzu. Ciepło jej ciała wciąż utrzymywało się na mojej dłoni, ale im dalej odchodziliśmy od cieni, tym bardziej rzeczywistość napierała na nas zewsząd.
Wciąż mówiła, a jej głos był beztroski i drażniący. – Zawsze wiedziałam, że przed trzydziestką tra






