Victor
Gdy wszedłem z powrotem, Hazel była w połowie rozmowy ze starszą kobietą. Jedno spojrzenie wystarczyło, bym zorientował się, że coś jest nie tak.
Jej kręgosłup był zbyt wyprostowany. Ramiona spięte. Paznokcie wbijały się w udo, pozostawiając ślady w kształcie półksiężyca, jakby potrzebowała bólu, żeby zachować trzeźwość umysłu. Albo znieść cokolwiek mówiła ta kobieta.
Nie tracąc ani sekundy






