Hazel
Victor cofnął się odrobinę, jego kciuk przesunął się po moim wilgotnym policzku, kiedy zapytał: – Skąd to wiesz?
Moja klatka piersiowa się zacisnęła. Słowa paliły mnie w gardle, gotowe wszystko zrujnować. – Wiem, co mówię, Victorze. Jestem całkowicie pewna, że to nie jest dziecko Caleba. To niemożliwe.
Prawda? Czy mógłby? To niemożliwe. A może jednak? Mówił, że nigdy by tego nie zrobił. Czy






