Zbudziłam się gwałtownie z jednym imieniem na ustach.
– Piper! Szlag! – Mój głos się załamał, gdy poderwałam się do siadu, przecierając twarz drżącą dłonią. Klatka piersiowa falowała, a pot przylegał mi do skroni. Z powodu nagłego, jasnego światła musiałam zmrużyć oczy, żeby się do niego przyzwyczaić.
– Jestem zazdrosny.
Głos dobiegł z mojej lewej strony. Odwróciłam się. Victor siedział na krześle






