– Jesteś pewien, że to zadziała? – zapytałam Victora tonem cichszym, niż zamierzałam.
– Absolutnie – rzekł bez wahania. – Wsiadaj.
Sposób, w jaki to powiedział, stanowczy i nieugięty, przyprawił mnie o dreszcze. Usłuchałam, wślizgując się na siedzenie pasażera. Zamknął za mną drzwi z głuchym trzaskiem, zanim obszedł samochód i usiadł na swoim miejscu.
Na moje policzki wystąpił gorący rumieniec w c






