Rozdział 58: Czy mogę go dostać?
„O mój Boże…” Zaparło mi dech w piersiach i cofnęłam się o krok. „O mój prawdziwy Boże. Nie ma mowy. Nie ma cholernej mowy”.
Samochód stał lśniący w garażu, jakby kawałek słońca postanowił zaparkować na posiadłości Thorne'ów. Smukły. Potężny. Żółty lakier nie był po prostu lakierem – lśnił jak płynne złoto, chwytając każdą drobinę światła. Moją klatkę piersiową ści






