Skrzyżowałam ramiona na piersi, przyszpilając Piper wystarczająco ostrym spojrzeniem. „Dlaczego nie zapytasz swojego jurnego narzeczonego?” zadrwiłam, a każde słowo ociekało jadem.
Ten cios wylądował niczym policzek. Jej oczy otworzyły się szeroko, by po chwili zwęzić się w szparki, a usta zacisnęły się w wąską, wściekłą linię. Wyczuła kpinę.
„Jesteś nienormalna” – wypluła. „Nie będę tu stała i sł






