Jeździłam po Valcrest przez coś, co wydawało się wiecznością. Trzydzieści, może czterdzieści minut? A może nawet dłużej? Krążąc po tych samych ulicach, pokonując te same zakręty, zjeżdżając na te same parkingi, jakby odpowiedź miała się nagle pojawić, gdybym tylko spojrzała dwa razy.
Bary, kluby, knajpy. Sprawdziłam nawet kino, skanując ciemne kąty w holu jak jakaś prześladowczyni. Wciąż nic.
Cale






