– Pamiętam twoje ostatnie słowa do mnie – zaczęła, a jej głos był gładki niczym stary rzeczny kamień. – Powiedział ci...
Zamilkła celowo. Pozwoliła, by cisza się przeciągała, by napierała na ściany, aż zaczęłam słyszeć tętno we własnych uszach.
– Co? – zapytałam, choć miałam sucho w ustach, choć moje kości znały już odpowiedź.
Jej usta wygięły się lekko w czymś, co było zaledwie cieniem uśmiechu,






