Gdy dzień dobiegał końca i świętowanie powoli wygasało, złote światło zachodzącego słońca ustąpiło miejsca zmierzchowi, a ja stałam cicho na środku dziedzińca, patrząc, jak ostatni goście opuszczają willę.
Aethel mocno mnie uściskała przed wyjściem, a jej ciepło wciąż czułam, nawet gdy zniknęła za schodami. Phaedra i Lorian pomachali mi z oddali, uśmiechając się łagodnie i dumnie. Mirella bezgłośn






