Następnego dnia obudziłam się z kolejnym szerokim uśmiechem wymalowanym na twarzy.
„Jesteś szczęśliwa”.
Myrk!
Jej głos — jej prawdziwy głos — rozbrzmiał w moim umyśle niczym najsłodsza pieśń. Na ten dźwięk niemal wybuchnęłam płaczem.
Roześmiała się w mojej głowie, a był to śmiech jasny i melodyjny. „Cieszę się, że widzę cię w takim stanie”.
Tak... ja też — przyznałam.
Nigdy nie sądziłam, że będę m






