Noc po ataku na wystawie ciągnęła się w nieskończoność.
Siedziałam przy oknie w moim nowym pokoju w posiadłości De Luca – najwyraźniej teraz moim pokoju – owinięta w gruby szlafrok, z zapachem lawendy wciąż przylegającym do mojej skóry po uzdrawiającej kąpieli.
Blask księżyca kąpał pokój w srebrze, a ja widziałam strażników patrolujących teren na zewnątrz, ich cienie migotały na murze ogrodu. Wewn






