Powrót do punktu widzenia Elary:
Po powrocie do posiadłości napięcie było nie do zniesienia.
Każdy korytarz tętnił niepokojem. Powietrze było gęste od szeptów i cichych spojrzeń. Uzdrowiciele poruszali się z poważnymi minami, strażnicy stali jak posągi w każdym kącie, a personel ledwo mówił szeptem. Z zewnątrz wyglądało to tak, jakby domownicy pogrążeni byli w żałobie.
I w pewnym sensie… tak było.






